
Wraz z przyjściem września zaczynam żegnać się z latem. I to nie w negatywnym sensie, o nie! Żegnam upały wyciskające ze mnie siódme poty, wdzierające się do oczu ostre słońce i całe zastępy komarów czyhających w lesie na skrawek odsłoniętego, rozgrzanego ciałka… A skoro już się pożegnaliśmy, mogę znowu z przyjemnością przeczesywać las wzdłuż…