O kąpielach leśnych czytałam już sporo. Książki opisujące ich historię, podstawy naukowe i praktyczne wykonanie. Artykuły o ich wpływie na nasze ciało i umysł. Posty w mediach społecznościowych publikowane przez przewodników kąpieli leśnych, cytujących opinie zadowolonych podopiecznych (słowo “klient” jakoś mi tu nie pasuje, już nie).
Naczytałam się tyle, że zaczęłam sama pisać na ten temat artykuły, posty i newslettery dla swoich klientów. Ale w duchu czułam, że moja wiedza nie będzie zupełna, dopóki sama nie doświadczę kąpieli leśnej na własnej skórze. Dlatego wypróbowałam tę praktykę z przewodniczką i oto co wydarzyło się w mojej głowie oraz w moim ciele.

Pierwsze świadome wyjście do lasu
Już od jakiegoś czasu chodziło mi to po głowie. Skorzystać z kąpieli leśnej z przewodnikiem, żeby nie tylko rozumieć, ale też odczuć jej efekty we własnym ciele. Gdy zapytałam męża, czy chciałby wybrać się ze mną, odpowiedział lekkim grymasem ust i słowami: “Po co? Przecież my ciągle chodzimy do lasu”.
Miał rację, mieszkamy przy lesie, chodzimy tam na spacery, jeździmy na rowerze – także w lasach oddalonych od naszego domu. Ale kąpiel leśna to zupełnie inna sprawa. Starałam się wytłumaczyć mu to w jak najlepszy sposób. Jednak nie udało mi się go przekonać. Teraz wiem, że brakowało mi argumentów pochodzących z serca zagorzałego praktyka.
Dlatego, gdy z mediów społecznościowych dowiedziałam się, że Zielona Wśród Ludzi organizuje kąpiel leśną dosłownie koło mojego domu, bez wahania zapisałam się na to spotkanie. Gdy dotarłam na umówione miejsce, okazało się, że jesteśmy same. Było kilku chętnych, ale odwołali swój udział. Miałam więc luksus skorzystania z ekskluzywnej kąpieli leśnej z osobistą przewodniczką 🙂 I tu zaczęła się magia.

Leśne ćwiczenia uważności
Moja przewodniczka, Monika, zaczęła oficjalną część spotkania krótkim opisem tego, co będziemy robić. Uprzedziła, że niektóre rzeczy mogą mi się wydać dziwne lub śmieszne, ale wszystkie ćwiczenia mają uzasadnienie w badaniach naukowych. Nie mają związku z ezoteryką, choć wie, że niektóre osoby mogą odczuwać sesję w ten właśnie sposób – to kwestia osobista. Następnie przeszłyśmy do rozluźniania ciała.
To również jest potwierdzone naukowo, że najpierw relaksuje się nasze ciało, a dopiero później aktywują się zmysły i wycisza umysł. Dlatego kolejność praktyk w czasie kąpieli leśnej nie była przypadkowa. Następnie przystąpiłyśmy do baaardzo powolnego spaceru, aby po kilku minutach eksplorować przyrodę przy ścieżce za pomocą dotyku.
Co kilka ćwiczeń zatrzymywałyśmy się w kręgu (pewnie nazwa bardziej pasuje do tej sytuacji, gdy bierze w niej udział więcej osób). Krąg polega na tym, że przewodnik zadaje jakieś pytanie – o odczucia, spostrzeżenia itp. – a ten, kto ma ochotę, odpowiada na pytanie.
Zauważyłam, że próba ubrania w słowa tego, co czuję, pozwala mi jeszcze bardziej skupić się na obecnej chwili. Później dowiedziałam się też, że przewodniczka dostosowywała do mojego samopoczucia kolejne propozycje ćwiczeń. Dlatego działały na mnie bardzo skutecznie. Czyli jak?

Zakończenie shinrin-yoku w japońskim stylu
Po ok. 2 godzinach czułam się już bardzo wyciszona. W trakcie spaceru przyznałam, że trudno mi uciszyć myśli i mimo wysiłków, one ciągle wracają do codziennych spraw, które starałam się zostawić poza lasem. Ale na koniec spotkania, czułam, że udało mi się wyhamować i rozluźnić.
Bardzo miłym końcowym akcentem była zmysłowa podróż do lasów Japonii pachnących cyprysikiem. Monika przyniosła olejek eteryczny, który mogłam rozprowadzić we wnętrzu swoich dłoni i wdychając ten zapach przenieść się do mojego bezpiecznego, szczęśliwego miejsca.
Następnie zaparzyła herbatkę z iglastych gałązek znalezionych opodal i opowiadała, jak poczynając od lat 80. XX wieku, kąpiele leśne weszły do standardów opieki zdrowotnej wśród przepracowanych japończyków.

Czy poleciłabym kąpiel leśną przyjaciółce?
To było bardzo miłe i pouczające doświadczenie. Nie dość, że po dość intensywnym dniu mogłam ukoić swój układ nerwowy, to jeszcze dowiedziałam się sporo o kąpielach leśnych i ich działaniu na organizm człowieka. Monika okazała się bardzo przystępną i ciekawą osobą, dlatego kontakt z naturą pod jej kierownictwem był czystą przyjemnością.
Wiem, że każdy przewodnik prowadzi spotkania w swoim stylu (choć wszyscy starają się trzymać sprawdzonych praktyk i określonych standardów). Dlatego jestem ciekawa, jak odczułabym kąpiel leśną z kimś innym. Jestem też ciekawa kąpieli leśnej w grupie – podobno słuchanie, jak inni opisują swoje odczucia i wnioski może być bardzo inspirujące.
Stąd też przyznaję, że moje doświadczenia z kąpielą leśną dopiero się zaczynają. A najlepszej przyjaciółce z całego serca poleciłabym relaksującą sesję z certyfikowanym przewodnikiem kąpieli leśnych.


Dodaj komentarz